Zaczęliśmy w kawalerce 27m² na studiach. Po drodze popełniliśmy sporo błędów, naprawiliśmy je i wyciągnęliśmy wnioski. Robimy to dalej.
2019 rok. Kawalerka 27m², Olsztyn, studia. Na stole obok talerzy powstawały pierwsze prototypy zagadek — te które dziś znasz z Kolumbijskiego Pościgu. Nikt ze znajomych tego poważnie nie traktował. My traktowaliśmy.
Pierwsze pokoje dążyły do aktualnych standardów. Na dzień dzisiejszy widzimy że były dalekie od ideału. Po pierwszych sesjach z prawdziwymi graczami reagowaliśmy od razu — nie czekaliśmy na lepszy moment, tylko poprawialiśmy!
To podejście zostało do dziś. Żaden pokój nie jest „gotowy" na stałe. Leśna Chata Wiedźmy którą dziś widzisz różni się od tej z dnia otwarcia — bo przez ten czas coś poprawiliśmy, coś doświetliliśmy, coś przeprojektowaliśmy. Bo gracze nam o tym powiedzieli. A my, słuchamy.
Na tym stole jedliśmy, na tym stole lutowaliśmy pierwsze zagadki. Kawalerka 27m², dwa krzesła i pomysł. Sporo rzeczy poszło nie tak jak planowaliśmy. Sporo rzeczy poszło lepiej niż się spodziewaliśmy.
Branża escape roomów jest stosunkowo młoda. Nie ma jednego słusznego przepisu — ani na zagadkę, ani na scenografię, ani na to co sprawia że gracz wychodzi z szerokim uśmiechem. Śledzimy co dzieje się w Polsce i za granicą, rozmawiamy z innymi twórcami i wyciągamy wnioski z własnych błędów. Stawiamy na szczerość wobec siebie i elastyczność — bo jedyne co wiemy na pewno to że zawsze można zrobić lepiej.
Jeśli docierają do nas sygnały że zagadka jest niejednoznaczna, że gracze idą w złą stronę nie przez spryt tylko przez niejasność — nie czekamy do następnego pokoju. Naprawiamy w tym tygodniu. Taka filozofia nie jest wygodna, ale uważamy ją za właściwą.
Praca światłem, flow zagadek, detale scenografii — to rzeczy które poprawiamy w trakcie. Escape roomy cały czas ewoluują i się rozwijają. Często drobne zmiany robią dużą różnicę. Gracze którzy wracają po roku mówią że pokój wygląda lepiej niż pamiętali. To dla nas dobry znak.
Robimy wszystko sami — od elektroniki po dekoracje — nie dlatego że tak taniej, ale dlatego że tylko tak wiemy za co odpowiadamy. Jeśli coś nie działa tak jak powinno, nie czekamy na serwis z zewnątrz. Naprawiamy sami, teraz.
Śledzimy co się dzieje w polskiej i zagranicznej branży. Czerpiemy inspirację, analizujemy co działa, a co jest tylko chwilowym trendem. Branża jest młoda i nie ma ustalonych standardów — to znaczy że wciąż wiele można wymyślić od nowa.
Każdy pokój to 5–16 miesięcy pracy. Tyle zajmuje zrobienie czegoś porządnie — od konceptu przez elektronikę, warsztat, scenografię aż po testy.
Małe zespoły mają jedną zaletę — każda osoba naprawdę ma na coś wpływ. U nas tak właśnie jest.
Odpowiada za elektronikę, ogólną wizję techniczną i za to że projekt rusza z miejsca gdy wszyscy jeszcze zastanawiają się jak to zrobić. Zaczął w kawalerce z lutownicą i pomysłem. Wciąż ma tę samą lutownicę. Pomysłów przybyło.
Widzi rzeczy które inni przeoczają — i to nie jest komplement rzucony mimochodem, to dosłowny opis jej pracy. Bez Asi niejedna premiera odbyłaby się z brakującą śrubką albo bez zamówionego rekwizytu który „na pewno miał przyjść w czwartek".
Budujemy sieć franczyzową. Szukamy partnerów w polskich miastach którzy chcą otworzyć Profesora z naszym know-how, wsparciem technicznym i marką która już ma Top 30 w Polsce. Gdańsk, Toruń, Białystok. 250km od Olsztyna? — prozmawiamy.
Najlepszy sposób żeby nas poznać to przyjść i zagrać. Albo zadzwonić jeśli masz konkretne pytania.